Polemiki

Jeszcze o informacji turystycznej

Po co komu CIT?

Redaktor J. Wysokiński słusznie dostrzega atuty nowych koncepcji sprzyjających rozwojowi i konsolidacji systemu informacji turystycznej, proponowane przez Polską Organizację Turystyczną. Potrzeba jednak konsekwencji i pewnej stabilizacji prowadzonej polityki w tym zakresie. Współpraca z centrami i punktami „it” w ramach Forum Informacji Turystycznej dobrze służy tak potrzebnemu uspołecznieniu POT. Dobrymi inicjatywami są: standaryzacja identyfikacji wizualnej jednostek systemu i ich certyfikacja. Przy dużej fluktuacji kadr potrzebne są jednak liczniejsze szkolenia, mające przede wszystkim charakter praktyczny. Dobrym efektem kończą się szkolenia, w trakcie których analizowane są przykłady dobrych praktyk, m.in. w zakresie metodologii promocji i informacji turystycznej. Cieszą inicjatywy terenowe, m.in. w zakresie regionalnych systemów informacji turystycznej, warto jednak szczegółowo ustalić, które z tych inicjatyw należy poddać standardom (oczywiście dobrowolnie i świadomie przyjętym), aby nie dublować wysiłków i nie utrudniać kumulowania ogólnopolskiej bazy danych.

Pisze redaktor Wysokiński o wątpliwościach co do potrzeby istnienia tradycyjnych centrów informacji turystycznej w dobie coraz powszechniejszego dostępu do internetu. Elektroniczne bazy danych są wielkim skarbem informacji turystycznej, problemem jest często jednak nadmiar informacji i mnogość ich nie zawsze bezstronnych nadawców. Głównym argumentem za koniecznością nie tylko utrzymywania, ale także rozwijania tradycyjnej sieci „it” jest – co należy podkreślić – konieczność kreowania nowej roli informatorów turystycznych. Obok umiejętności odpowiadania na tzw. proste pytania (co, gdzie, kiedy, za ile?) powinni oni stawać się doradcami turystycznymi, indywidualnie traktującymi poszczególnych klientów (np. mieszkańców miasta i regionu, turystów indywidualnych, potencjalnych turystów, organizatorów turystyki). Trudno nie zauważyć, że sprostać tym wymaganiom może tylko doświadczona kadra w pełni identyfikująca się z zawodem, a więc kadra odpowiednio opłacana, wyszkolona, znająca z autopsji lokalne atrakcje i produkty turystyczne. Przy całym szacunku dla pracowników zatrudnianych dorywczo, sezonowo, w wielu przypadkach nie mogą spełniać tej roli, a przecież będąc osobami pierwszego kontaktu stają się oni dobrymi lub niedobrymi wizytówkami miast i regionów.

Konieczna jest większa promocja usług systemu informacji turystycznej

Funkcję doradczo-konsultacyjną centrów informacji turystycznej mogłyby wspierać bardzo szczegółowe wyszukiwarki informacji w aktualnych, rzetelnych bazach danych, umożliwiające szybkie dotarcie do informacji spełniających jednocześnie liczne, bardzo precyzyjne kryteria. Propagowane  pakiety turystyczne ujmujące skomplikowany splot usług nie spotykają się często z zainteresowaniem, zwłaszcza w turystyce krajowej. Toteż w ramach poradnictwa świadczonego przez centra informacji turystycznej warto pomyśleć o przygotowywaniu swoistych scenariuszy zachowań, programów pobytu do realizacji indywidualnej lub przy pomocy pośredników. Takimi scenariuszami mogłyby być umieszczane w internecie i kolportowane w formie ulotek programy typu: „Trzy godziny w centrum Warszawy”, „Tydzień w Warszawie”, „Trzy dni z rodziną w Krakowie”, „Pięć wycieczek pieszych po okolicach uzdrowiska…”, „3 dni turysty niepełnosprawnego w Poznaniu”, „Zakopane – nie tylko dla narciarzy” itd. Takie programy, wsparte informacjami o potencjalnych realizatorach poszczególnych punktów, mogłyby rywalizować w zmaganiach konkursowych.

W opinii red. Wysokińskiego, wyniki konkursów (np. Certyfikat POT, na najlepsze Centrum „it”) nie są aktywnie promowane. Zgadzając się z tą opinią, pragnę jednak dodać, że to właśnie sami laureaci powinni chwalić się zdobywanymi wyróżnieniami, a przecież nie zawsze to czynią. A swoją drogą konieczna jest większa promocja usług systemu informacji turystycznej. Więcej korzystających jednostek usług tego systemu podniesie jego wiarygodność i sprawi, że jego bazy będą aktywniej zasilane danymi przez właścicieli informacji, którzy będą to częściej czynić z własnej inicjatywy, nie na prośbę nielicznych pracowników „it”. Tylko po spełnieniu takich warunków można mówić o konstrukcji pełnych baz danych i ich sprawnym zarządzaniu, tj. systematycznym aktualizowaniu ich zawartości.

Lokalne organizacje turystyczne nie obejmują jeszcze swoim zbiegiem całego kraju, choć wysiłki POT i ROT niwelują białe plamy. Przydałaby się taka mapa aktywności, zasięgu lokalnych więzi służących turystyce. A jeśli pewne tereny są z tych więzi wykluczone, warto to uświadamiać lokalnym społecznościom. Przewagę konkurencyjną na rynku zyskują obecni, aktywni i dobrze poinformowani.

Zadaniem jednostek systemu „it” jest sprawne działanie i samodoskonalenie. Miejmy nadzieję, że partnerzy systemu będą temu poświęcać swój czas, nie marnotrawiąc go na żmudne przekonywanie lokalnych decydentów (co zdarza się teraz coraz rzadziej) do celowości swojego istnienia.

Hasło „informacja turystyczna szybsza od plotki” ma szanse być uzasadnione, pod warunkiem zgodnej współpracy wielu twórców i współtwórców tego sukcesu.

Jan Paweł Piotrowski

Czytaj także rozważania Jana Wysokińskiego nad informacją turystyczną w Polsce na marginesie zbliżającego się jubileuszu 50-lecia jej funkcjonowania, opublikowane w dwóch częściach pt.: „System żmudnie budowany” oraz „Braki i widoczny postęp”

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit