Warszawska Informacja Turystyczna w PKiN

„U nas pytają o wszystko”

 Warszawska Informacja Turystyczna  wprowadziła się do PKiN  w roku  2010 (Chopinowskim)/ fot.: A. Ert-Eberdt

„Zieloni” turyści
Najczęściej powtarzającym się pytaniem jest: - co ciekawego można zobaczyć w Warszawie?  Jeśli turysta może przeznaczyć więcej czasu na zwiedzanie, sugerują mu, żeby najpierw zwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego, a dopiero potem pojechał na Starówkę. I wcale nie chodzi tu o epatowanie martyrologią.  - Wiedząc, co się stało z miastem po upadku powstania, inaczej patrzy się na jego dzisiejsze oblicze – słusznie zauważa Mariola. 
Orientacja w historii Warszawy większości obcokrajowców, szczególnie ludzi młodych, jest bardzo słaba.  Potwierdzają to rozmowy z nimi. Prawie wszyscy mówią, że chcą zobaczyć getto. Kiedyś nawet ktoś zapytał, czy są organizowane wycieczki po getcie starymi, niemieckimi samochodami ? Niektórzy nie dają wiary, że getta już nie ma, dowodzą, że właśnie z niego wracają. Podczas rozmowy okazuje się, wzięli za getto Stare i Nowe Miasto. Pewien Holender chciał się dowiedzieć, jak długo Niemcy byli w Warszawie, bo „w Holandii, tylko pięć dni”.  Ktoś inny był zdumiony, że największy obóz zagłady nie znajdował się pod Warszawą, a w odległym  od niej o 400 km Oświęcimiu. Są to skrajne przykłady ignorancji  historycznej, niemniej się zdarzają.
- Kiedyś turyści byli dobrze przygotowani do zwiedzania. Przychodzili z przewodnikami książkowymi w ręku, już wiedzieli, co chcą zobaczyć, pytali tylko, jak tam dotrzeć. Dziś, kiedy informacje można w każdej chwili ściągnąć na iPhone’a, czy tablet, są zieloni – stwierdza Karina.
- Bardzo wielu mówi: - właśnie przyjechaliśmy, co tu można zobaczyć i robić?  – dopowiada Marek.  
Najbliżej do Krakowa…
Jesteśmy pytani również o inne miasta w Polsce. Dość często prosi się nas o doradzenie,  dokąd lepiej pojechać: do Krakowa, czy do Wrocławia?  Od odpowiedzi na to pytanie, wykręcamy się bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Tych miast nie da się ze sobą wartościująco porównać! – twierdzą zgodnie. I mają rację.
Natomiast w zakłopotanie wprawiają ich pytania dotyczące okolic Warszawy, ze względu na komplikacje związane z dojazdem.  - Pytanie o Treblinkę pada średnio kilka razy dziennie – mówi Mariola.  A bezpośredniego połączenia z Warszawy tam nie ma. Można dojechać pociągiem do Małkini, a stamtąd trzeba wziąć taksówkę. Pieszo jest za daleko, prawie 11 kilometrów. Z Puszczy Białowieskiej, o którą dużo osób pyta, jest do Warszawy tylko jeden autobus na dobę. Odjeżdża o szóstej rano.  Ze stolicy przyjeżdża się do Białowieży wieczorem.  Trzeba więc dwa razy przenocować.  - Niedawno ktoś bardzo chciał zobaczyć polską wieś, uparł się wręcz  - opowiada Karina.  - Nie odważyłam się wysłać go na przypadkową wieś, gdzie zobaczyłby tylko kościół, szkołę, pocztę i sklep, a sugerowałam Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, Muzeum Wsi Radomskiej i Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Ale tam bez samochodu nie da się szybko dotrzeć - zauważa z westchnieniem rozmówczyni. Z dostaniem się do Żelazowej Woli jest lepiej,  a najłatwiej i najszybciej dojechać do Żyrardowa, ale te miejsca są dla osób zainteresowanych Chopinem i XIX-wieczną architekturą przemysłową.  Nie każdemu można je polecić.
W praktyce okazuje się, że najbliższym komunikacyjnie miastem jest Kraków. Można pojechać porannym pociągiem, wrócić wieczorem i na miejscu spędzić prawie cały dzień.
W weekendy do informacji w PKiN przychodzi sporo Polaków, przeważnie są to rodziny z dziećmi.  - Z atrakcjami dla najmłodszych musimy być na bieżąco - mówi Karina. Agata i Małgorzata Niewińska  przygotowują cotygodniowe kalendarium wydarzeń kulturalnych, sportowych i miejskich, które co piątek wysyłają do pozostałych punktów WIT, a służą one wszystkim turystom odwiedzającym Warszawę.
Kropka nad „i”
- Mamy świadomość, że od nas zależy, z jakim obrazem Warszawy turyści wyjadą  - zauważa Marek. - Staram się im wskazać najbardziej wartościowe zabytki i charakterystyczne dla Warszawy miejsca, biorąc jednak pod uwagę ich zainteresowania - dodaje. Tych którzy pytają o Pragę, zdecydowanie namawia do zobaczenia prawobrzeżnej Warszawy. Hiszpanie, którzy skorzystali z jego rekomendacji, nota bene w swoim ojczystym języku, którym Marek dobrze włada, przyszli do punktu ponownie, nie tylko dlatego, żeby mu podziękować za niezwykłe wrażenia, ale także po to, żeby im coś jeszcze polecił.  „Takie sytuacje sprawiają nam największą satysfakcję” – powiedzieli. 
Najbardziej cenią w tej pracy kontakt z ludźmi. - Wprawdzie ludzie są różni. Zdarzają się też osoby o roszczeniowej postawie, które nie jest łatwo obsłużyć,  ale ogólnie jest bardzo ciekawie. Co chwilę wchodzi ktoś z innego kraju, z innego kontynentu – mówi Karina.  - Nie ma mowy o rutynie! Nigdy nie wiadomo, kto przyjdzie i jaki problem trzeba będzie rozwiązać.  Odpowiadając nawet na to samo pytanie, w zależności od tego kto pyta, można udzielić różnej odpowiedzi. Mam na myśli jej zakres - stawia kropkę nad „i” Mariola.

Alina Ert-Eberdt

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit