X Polsko-Rosyjskie Forum Turystyczne

Podają już szampana na śniadanie. A co z kaszą?

Zwiedzanie Warszawy ze Stołecznym Biurem Turystyki

 

 

Wydają dużo, mogliby znacząco więcej

Czytam w „Kurierze” tytuł tekstu relacjonującego przebieg szóstego Forum. Brzmiał on: „Kaliningrad i reszta Rosji”. Nieprzypadkowo. Nawet wtedy, gdy nie wprowadzono jeszcze małego ruchu przygranicznego, większość grup rosyjskich biur podróży i turystów indywidualnych pojawiała się na granicy właśnie tego regionu. Na X Forum o turystach z Kaliningradu również mówiło się wiele. To zrozumiałe. Na spotkaniu z dziennikarzami w Gdańsku, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk powiedział, że rosyjscy turyści z tego regionu są drugą pod względem liczebności grupą zagranicznych gości w Gdańsku, zaraz po Niemcach. Podkreślił zarazem gotowość do dalszego rozwoju współpracy w dziedzinie turystyki z Obwodem Kaliningradzkim. Liczby mówią same za siebie. Tylko w ramach przygranicznego  ruchu bezwizowego, w pierwszej połowie roku, do Gdańska przyjechało ponad 300 tysięcy osób. Stale też rośnie liczba Rosjan, którzy chcieliby zwiedzić oba województwa – nie tylko Pomorskie, ale i Warmińsko-Mazurskie korzystając z najpopularniejszych przejść granicznych w Grzechotkach – Mamonowie II i Gronowie - Mamonowie. Jak zauważono, notuje się tu ruch powyżej teoretycznych norm możliwości jego obsłużenia. Ta prawidłowość powinna dać asumpt do podjęcia decyzji o rozbudowie przejść lądowych i budowie morskich.

- Nasi przedsiębiorcy - zauważył marszałek Struk - szybko przystosowali się do napływu gości z Kaliningradu. Można to łatwo zauważyć, na przykład po liczbie reklam i napisów w języku rosyjskim w sklepach, halach i centrach handlowych. Tam też przybywa personelu porozumiewającego się w ojczystym języku klientów ze wschodu. Marszałek wspomniał o innym zjawisku. Nie spełniły się obawy tych, którzy wieścili opłakane skutki umowy o małym ruchu granicznym. Przewidywali niekontrolowany napływ obcokrajowców i wzrost przestępczości. Płonne obawy. Dane mówią same za siebie. W ubiegłym roku obywatele Rosji dopuścili się na terenie Pomorza 16 wykroczeń drogowych. Nikły to odsetek zdarzeń w porównaniu ze statystykami po długim weekendzie listopadowym. Według gospodarza województwa, daleko jeszcze do osiągnięcia stanu zadowolenia. Porównania świadczą o tym, że wszystko jeszcze przed nami. I tak, w pierwszym półroczu Rosjanie wydali podczas pobytu na Pomorzu  238 mln złotych. W Finlandii w ubiegłym roku ich wydatki sięgnęły miliarda euro. Aby uzyskać porównywalne obroty należy wykazać jeszcze większą otwartość w stosunku do mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego i całej Rosji oraz stwarzać coraz lepsze warunki współpracy z rosyjskimi touroperatorami. Taki był sens wypowiedzi marszałka i nie były to gołosłowne deklaracje.

Wypad do supermarketu, i po coś więcej

Na wiosnę przyszłego roku zaplanowana została wizyta przedsiębiorców z województwa pomorskiego w Kaliningradzie. Na tym nie koniec. W trakcie rozmów z przedstawicielami administracji uczestniczącymi w gdańskiej części Forum wyłowiłem wiele przykładów mówiących o licznych inicjatywach, które mają szansę pobudzić ruch turystyczny z Rosji. Choćby inwestycje w areny sportowe. Mogą one na równi z widowiskami sportowymi służyć organizacji koncertów, imprez kulturalnych i rozrywkowych cieszących się w Rosji dużym wzięciem. Nie mniejszą uwagę przykładają Rosjanie do ofert zwiedzania muzeów, obiektów zabytkowych, miejsc kultury. Pociąga ich wypoczynek i odnowa biologiczna w ośrodkach spa. W propozycjach z tego zakresu mogą w Trójmieście przebierać.  Gdańsk, Gdynia, Sopot, posiadają 140 kilometrów czystych plaż, 400 kilometrów szlaków i tras rowerowych, szeroką bazą hotelową, pola golfowe. Pomorze jest bliskie uwolnienia się raz na zawsze od mitu głoszącego, że dla gości zza wschodniej granicy wyjazd na Pomorze to nic więcej niż wypad do supermarketu. Byle prędzej napełnić bagażnik, i z powrotem do domu. Ten stereotyp  powoli odchodzi w przeszłość, chociaż powiedzmy szczerze: Rosjanie są klientami, przed którymi sklepy na całym świecie szeroko otwierają drzwi. Docenia się ich i hołubi. Chodzi jednak o to, aby jedynym celem wycieczek na Pomorze nie były wyłącznie zakupy, ale też coś ponadto. Ku temu też idzie. Według danych pracowników punktów informacji turystycznej Trójmiasta, rok po roku rośnie zainteresowanie Rosjan ofertą turystyczną. W 2011 roku w trójmiejskich punktach „it” obsłużono 3 tysiące Rosjan, w rok później 7.5 tysiąca, a przed rokiem ponad 9 tysięcy. Budująco przy tym brzmią składane deklaracje. 90 procent spośród pytanych potwierdziło, że na pewno odwiedzą Pomorze powtórnie, ponad połowa przyznała, że już kilkakrotnie bawili w regionie, a  jedna trzecia stwierdziła, że w Trójmieście bywa regularnie. Pomijając magię liczb, którymi żonglują specjaliści od statyki, mnie bardziej od oficjalnych danych przekonuje efekt tak zwanego marketingu szeptanego, czyli po prostu skuteczności informacji podawanej z ust do ust. Rosjanie chętnie między sobą dzielą się wrażeniami i wymieniają opiniami, gdzie w jaki sposób ich przyjmowano, dokąd warto się udać, a jakie punkty omijać.

Ogromnie wiele serca, otwartości i serdecznych uczuć

A tak w ogóle, na temat tego, jak podejmowani są w Polsce uczestnicy Forum, krążą w Rosji legendy. Z żadnym z krajów branża turystyczna nie ma tak serdecznych kontaktów, jak z polskimi partnerami. Może się powtarzam, ale sądzę, że nie zaszkodzi nawiązywać do tego, co dobre. Wartość spotkań, na które od dziesięciu lat zaprasza do Polski rosyjskich touroperatorów Polska Organizacja Turystyczna polega nie tylko na doskonałym przygotowaniu programu pobytu, doborze uczestników, firm potencjalnych kontrahentów, przebiegu workshopów. Widzimy i doceniamy cały wysiłek organizacyjny. Ujmuje jednak coś innego. Ogromnie wiele serca, otwartości i serdecznych czuć,  jakie okazują gościnni gospodarze.

Co roku mam okazję spotykać się i rozmawiać z pracownikami rosyjskich i polskich firm turystycznych, którzy na zaproszenie moskiewskiego ośrodka POT uczestniczą w kolejnych Forach. Spotykam się z nimi, jak z dobrymi znajomymi, niezależnie czy mieliśmy okazję poznać się wcześniej, czy widzimy się po raz pierwszy. Atmosfera zbliża nas natychmiast. Z wieloma z nich przebywaliśmy w najpiękniejszych zakątkach Polski, poznawaliśmy je, cieszyliśmy się nimi wspólnie. Łączą nas na przykład niezapomniane wspomnienia z Warmii i Mazur, z siódmego Forum. Mieszkamy w hotelu zamku „Ryn”. Rzuca mi się w oczy nagłówek z „Kuriera”. Trochę przewrotny. „Czy Polsce potrzebni są turyści z Rosji?” Pytanie stawiamy po to, aby natychmiast na nie odpowiedzieć twierdząco. „Oczywiście, że potrzebni!”. Co do tego nie ma wątpliwości. Który kraj zrezygnowałby z dochodowej gałęzi gospodarki, jaką  jest turystyka. Widać to szczególnie w takim regionie, jak ten. Obecność turystów tworzy miejsca pracy, rozkręca lokalne firmy, przynosi dochód gminom.

 

 

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit