Study Tour z ROTWŁ

Zarabiają na Drugiej Japonii

FOT. Marek Zawadka

Pozytywny finał porażki

Wizja budowy ośrodka nakreślona została po mistrzostwach Europy karate tradycyjnego zorganizowanych w Łodzi w roku 1992. Włodzimierz Kwieciński, prezes Polskiego Związku Karate Tradycyjnego przedstawił ją ówczesnym włodarzom miasta, którzy przyklasnęli zamiarowi obiecując wskazanie odpowiedniej działki. Ich następcy nie odżegnywali się od stanowiska poprzedników, ale deklaracje powtarzane przez wiele lat, nie szły w parze z gotowością do podjęcia wiążących decyzji. Zahartowani w walce karatecy, niezłomni w dążenia do celu, napotkali na efektywny blok defensywny, jakim okazała urzędnicza bierność. W tym starciu polegli z kretesem. Ale dziś możemy uznać, że konsekwencje porażki mają pozytywny finał. Obecna lokalizacja - niedaleko metropolii, choć mimo wszystko wystarczająco z dala od niej - podnosi atrakcyjność obiektu. 

Fundacja Rozwoju Karate Tradycyjnego dokonała zakupu gruntu w Starej Wsi w roku 1998. Poparł tę decyzję mistrz Hidetaka Nishiyama, który uległ urokowi terenu i co roku zjawiał się w Polsce, aby śledzić postępy budowy. Niestety, zabrakło go na uroczystym otwarciu. Odszedł dwa lata wcześniej, nie widząc końcowego dzieła swoich uczniów – wzniesionego obiektu, którego plany powstały w Biurze Projektowym Jerzy Lutomski przy udziale architektów Bożeny i Jacka Ferdzynów. O połączenie poszczególnych elementów w harmonijną całość dbało Studio Autorskie Chróścielewski Włodarczyk, którzy są wykładowcami Akademii Sztuk Pięknych oraz naturalnie trenującymi karate.

- Zgodnie z porozumieniem fundacja i Polski Związek Karate Tradycyjnego będą administrować obiektem przez trzydzieści lat od daty oddania go do użytku. Mam nadzieję, że nasi następcy będą kontynuowali to, co rozpoczęliśmy – mówi prezes Paweł Krzywański.  – Uznamy, że nasza inwestycja była właściwa, jeśli uda się nam realizować przede wszystkim nasze cele statutowe. Ośrodek nie działa na zasadzie podmiotu komercyjnego, lecz szkoły. Niemniej jednak jego utrzymanie sporo kosztuje, stąd oferta związana z turystyką biznesową, organizacją konferencji, imprez firmowych i  pobytu klientów indywidualnych.

Wielobój konferencyjny rośnie w cenę

Stpajc_po_mikkich_matach_kopiaNowy ośrodek nie musiał czekać na gości. Pierwsze grupy zameldowały się wkrótce po zakończeniu pierwszego etapu inwestycji. Niedługo zaś po tym, gdy ekipy sprzątające opuściły teren, zaludnili go zawodnicy z osiemnastu krajów biorący udział w międzynarodowym zgrupowaniu. W głównej sali Dojo podjęło wspólny trening 350 karateków. Podczas naszego pobytu w ramach study tour z pomieszczeń nie korzysta żadna  z  grup zawodników.   Stąpając po miękkich matach mogliśmy sobie jednak z łatwością wyobrazić zarówno karateków wymierzających precyzyjne razy, jak i przedstawicieli innych dyscyplin. Choćby uczestników konferencji. Ci muszą być niemal równie twardzi. Wytrwanie w pozycji siedzącej przez niekończące się godziny, wymaga żelaznej kondycji i zaprawy fizycznej. Zachowanie skupienia - siły woli. Ta prawda staje się podstawą działania rzeszy specjalistów zajmujących się organizacją konferencji. Wyciągają z niej wnioski. Jeśli pragną zachować pozycję liczących się graczy na wymagającym rynku turystyki biznesowej, muszą dostosować się do jego praw. Te zaś mówią jasno. W cenie przestały być monotonne nasiadówki pogłębiające dolegliwości kręgosłupa. Wzięcie mają urozmaicone imprezy. Swego rodzaju wielobój konferencyjny. W atrakcyjnym otoczeniu i ze zróżnicowanym programem. Układając plan pobytu nie można pominąć zajęć pozwalających na rozruszanie kości. W lipcu w Starej Wsi, w spotykaniu firmowym proporcjonalnie łączącym wysiłek intelektualny z aktywnością ruchową, weźmie udział grupa licząca około siedmiuset osób.

 

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit