Zarabiaj na turystyce

Prezydent uległ nastrojowi miejsca i nie mógł odmówić sobie...

- Dla Iwkowej Bacówka  jest wizytówką i gdziekolwiek jestem, to na słowo Iwkowa wszyscy kojarzą  z Bacówką Biały Jeleń –mówi wójt Bogusław Kamiński

 

 

 

Mimo wszystko gmina miała szczęście

W głuszę leśną Góry Kozłowej zapędzili się myśliwi, którzy wypatrując zwierzyny natknęli się na wychodzącego pod lufę człowieka. Sprawiał wrażenie kłusownika. Brać łowiecka tropi zaciekle grzeszne występki przeciw przykazaniom świętego Hubertusa toteż domniemany kłusownik  wzięty został na surowe spytki. Kto? Co? Skąd i dlaczego? Zatrzymany okazał się bez winy. Był gminnym stróżem strzegącym pobliskiego schroniska. Informacja wprawiła polujących w osłupienie. Znamienne, że przed wyjściem w teren nie otrzymali informacji o istnieniu w tym rejonie siedlisk ludzkich. Po prostu ten zakątek głuszy był tak rzadko uczęszczany, że zapomniały o nim nawet służby leśne.  Szczęśliwy traf chciał, że w grupie myśliwych znalazł się Janusz Szot, noszący się właśnie z zamiarem rezygnacji z funkcji dyrektora domu kultury w nieodległej Lipnicy. Rzut oka wystarczył, żeby ocenić, iż to coś dla niego. Dostrzegł niewykorzystany gospodarczo potencjał nietypowego mienia urzędu gminy. Stanął do przetargu i otrzymał umowę na dzierżawę obiektu.

- Mieliśmy duże szczęście, że dzierżawcami zostali państwo Szotowie, którzy zaczęli zdobywać rynek i rozwijać działalność. Wkrótce okazało się, że bacówka jest za mała w stosunku do potrzeb. Zostało podpisane porozumienie, w którym właściciel, czyli gmina gwarantowała zwrot zainwestowanych przez dzierżawcę środków w przypadku zbycia nieruchomości. To pozwoliło na dalszy rozwój bacówki, przy czym dzierżawca miał pewność, że nie straci pieniędzy – podsumowuje wójt Iwkowej. To była dobra umowa biznesowa. Przynajmniej na początek.

To wzór rozwoju firmy – chwali wójt Iwkowej

Bacówka ożyła, choć warunki podejmowania gości miała skromne. Pięć pokoików ze wspólną łazienką. Jak na spartańskie warunki frekwencję notowała jednak nadzwyczajną. – W sezonie na terenie bacówki przebywało równocześnie trzydziestu gości. Posiłki wydawaliśmy na dwie zmiany. Jednocześnie nie mieścili się w jadalni – wspomina Lucyna Szot, właścicielka  Bacówki Biały Jeleń, która dla sektora usług turystycznych zrezygnowała z zawodu nauczycielki. Dobrze znalazła się w nowej roli. A właściwie we wszystkich jednocześnie: kucharki, sprzątaczki i pracowniczki KO.

Interes dobrze rokował na przyszłość. Dzierżawcy czynili nowe inwestycje. Wybudowali stajnie dla założonej stadniny koni huculskich, pokoje uzupełniono o łazienki, zaaranżowano salę kominkową. Angażowane w rozbudowę środki pochodziły także częściowo z drugiej działalności gospodarczej prowadzonej przez Janusza Szota. Była nią uruchomiona firma transportowa. Początkowo Szotowie optymistycznie brnęli w wydatki. Potem się zreflektowali. Słusznie. Rozwijali przecież coraz lepiej prosperujące przedsiębiorstwo, które w każdej chwili właściciel mógł przekazać w inne ręce. Rada gminy podzieliła obiekcje dzierżawców i złożyła im ofertę kupna bacówki. Została ona przyjęta. Wójt  Bogusław Kamiński jest zadowolony z tej decyzji. - Przyniosła ona korzyść gminie. Obiekt i jego otoczenie zyskało na atrakcyjności dzięki dalszej rozbudowie i zagospodarowaniu terenu.  Do Iwkowej przyjeżdża coraz więcej turystów. Zatrzymują się w bacówce.  Wprowadzono atrakcyjne oferty pobytu. Właściciele mają zmysł wyczuwania oczekiwań turystów. I potrafią je zaspokajać. To wzór rozwoju firmy – chwali właścicieli wójt Iwkowej.

Małopolska biznesmenom i dziatwie

Część hotelowa ukończona została przed trzema laty. Najwięcej gości zjeżdża do bacówki na weekendy. Wtedy jest tu rojno i gwarno. W salach jadalnej i kominkowej trwają z reguły imprezy towarzyskie. Pokoje hotelowe są jednak od nich oddalone i odgłosy zabawy nie przeszkadzają osobom chcącym wypocząć.

Przedsiębiorstwo turystyczne Szotów należy do najaktywniejszych członków Sądeckiej Organizacji Turystycznej. Między innymi stworzyło ofertę, która jest silnym punktem promowanej przez SOT akcji „Małopolska dzieciom”. Poza sezonem letnim przez bacówkę przewijają się klienci tak zwanego sektora turystyki biznesowej, biorący udział w imprezach firmowych i szkoleniach. W miesiącach wakacyjnych teren bacówki zaludniają rodziny z dziećmi. Personel wyspecjalizował się w ich obsłudze. Dla pociech organizowane są pod okiem opiekunek zajęcia wypełniające dzień. Dorośli mają czas dla siebie.

Rozbudowa trwa nieprzerwanie. Wkrótce otwarty zostanie basen z tak zwaną przeciwfalą, pomieszczenia z dżakuzi,  ruską banią, sauna, siłownia, zielony ogród  oraz specjalistyczne gabinety odnowy biologicznej spa & wellness. Córka państwa Szotów jest zawodu kosmetologiem z praktyką nabytą w krakowskich salonach odnowy. Zadowoleni z tych wygód będą goście przebywający w bacówce zimą. Ruchu w terenie zażyć będą mogli natomiast na trasach dla narciarzy biegowych. Lubiący szusować z Góry Kozłowej raczej tego czynić nie będą mogli, ale odpowiednie warunki i wyciąg znajdą w Laskowej, dokąd dowiezieni zostaną busem. Trwa opracowywanie programu dla chcących skorzystać z kuracji podczas turnusu z dietą oczyszczającą. Jeśli jednak nie musimy gubić zbędnych kilogramów niechcianej tuszy, warto wziąć udział w którejś z imprez kulinarnych w Białym Jeleniu. Z zaproszeń chętnie korzystają znawcy dobrej kuchni. Tutejszą specjalnością są potrawy, których receptura wywodzi się z kulinarnych tradycji regionu Karpat.

 

 

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit